Ciemna, grzeszna, nadwrażliwa strona mojej osobowości
poniedziałek, 26 września 2011
Trzepotanie
To myśli pełne wątpliwości tak robią, trzepoczą ze strachu w niepewności. Czy wiem co robię, czy mam wpływ na to?
wtorek, 18 listopada 2008
Smutnica
I zostałam samotnicą w czasoprzestrzeni banałów sładowych życia. Pomiędzy nie spłaconymi ratami, posutymi telewizorami, pracą która wywołuje dreszcz obrzydzenia, a jednoczesnie bez której strach istnienia byłby jeszcze większy...
A kiedy to było - chwilo trawaj? Bo nie pamiętam juz takiej.
poniedziałek, 22 września 2008
Gorycz
Gorycz. Tak bym nazwała uczucie które mnie opanowało ostatnimi czasy. I to nie jest kwestia pogody, zadumy jesiennej, ale ludzi i upływu czasu. Pomyślec sobie, że kiedyś wydawało mi się, że pewne ważne dla mnie osoby bedą obecne zawsze. Juz nie są. Oslabia mnie ta względnosć uczuc i ukladów międzyludzkich. Potrafimy wpadac w euforię, przytulać się i upijać, aby za chwilę nie mieć sobie nic do powiedzenia. I nie, nie chodzi juz tylko i wyłacznie o milość, ale przyjaciół. Jak to się stało, że nie mamy dla siebie czasu, że ciągle pojawiają się nowi, że nie przeszkadza im udawanie.
Ja już nie jestem bliska, bo moi bliscy się pooddalali.
czwartek, 03 lipca 2008
To mi się śni....
Skwar mnie nie rusza. Łażę po lesie . Myślę o zyciu i ogólnie takich tam pierdołach, że na przyklad nie mam instynktu macierzyńskiego i, ze może to jakieś nienormalne jest. Czas leci jak zwariowany, boje sie, że pewnego dnia obudze sie stara i słaba ze świadomością, że coś zmarnowałam.
Co jest? Mam swój własny świat? Bo ten zewnetrzny wydaje mi się na niby...jakby się śnił. Przytulalam dzisiaj we śnie małego Finna, wzruszyłam sie byłam szczęśliwa, że rośnie, jest coraz madrzejszy i rozumiałam, że mnie niezbyt pamięta i było to tak samo realne jak moja praca, dom, jedzenie, mycie, autobus, pociag, powrót, morze, zalatwianie jakiegoś kredytu. Szok!
Podobno mój były jest w tym samym mieście, a mnie to nie rusza, lata z nim to też był sen? Juz nie pamiętam.
http://www.youtube.com/watch?v=rledNcQaHpk
środa, 04 czerwca 2008
Zink zonk
Zink: W moich snach wciąż Warszawa. ..
Ech, dobrze, że sie w końcu stamtąd wynioslam i bywam tylko przejazdem jak mnie z pracy wyślą. Oswoilam już nawet widok koszmarnego dworca, Pałacu Kultury skrzyżowanego ze Złotymi Tarasami i ten dziwny uścisk w gardle związany z NIM, bo to właśnie w Wawce rozegrały się perypetie rozstaniowe. Minął i cale szczęście. Dziś dowiedziałam sie o podobno dobrych notowaniach przy ocenie pracowniczej mojej skromnej osoby. Hmm...A powiem szczerze, że myślałam, iż dyrektor (nazwijmy go umownie Prącik), nie dostrzega moich dzialań i ogólnie ma dupie to co ktoś robi w tej dziwnej firmie. Proszę, proszę oznacza to jeno tyle, że może w czasie bliżej nieokreślonym otrzymam jakiś ochłap prowizji, a w czasie dalszym, że należy zmienić tą robotę na taką w której normalnie płacą. Póki co jeszcze zalegle sprawy egzaminowo-szkolne mnie maltretują. chcialabym ten etap mieć już za sobą.
poniedziałek, 02 czerwca 2008
Błogość lata
Szczęście ma smak lata. Nic nie odda atmosfery wczorajszego dnia: słońca kąpieli w jeziorze i artystycznej nagiej sesji zdjęciowej robionej na łonie przyrody wśród ogólnych śmiechów razem z wyluzowaną kumpelą. Faceci zajęci sobą, a my szczebioczące i rozrabiajace jak. Wzbudzając lekkie zgorszenie podpływających żeglarzy. Błogość. I nawet wakacje minione i nawet nieco egzotyczne i majace robic wrażenie (a jakże) nie umywają sie do piękna wczorajszego dnia. Łąka w słońcu, kumkajace żaby i szczęśliwy pies taplajacy sie w błocie i próbujacy pochwycić rzeczone żaby. Są takie dni w których czuję wieczność. Zatopić się w lesie, zatopić w spokojnym jeziorze, słońcu.
A faceci, dziwni są, nie staram się już być tak bliską takie kochanie chyba mniej boli, tak oddaną...Kiedyś? Było inaczej, ale czy chcę żeby to KIEDYŚ wróciło?
Chciałabym tak trwać jak wczoraj, tak śmiać się swobodnie poruszać, tak nie myśleć o zlych rzeczach.
czwartek, 29 listopada 2007
To nie tak miało być
To nie tak miało być. Nowy związek miał być lepszy, on miał mnie słuchać i kochać. A jest tak, że ma czas dla innych tylko nie dla mnie. Wracam do pustego domu, on przychodzi ogląda telewizję ja ide spać. Sterczy na telefonie ze swoimi znajomymi, dostrzega urode innych kobiet i strasznie się tym napala, co mnie z kolei dołuje. Mi marudzi tylko o swoim zdrowiu. Znalazlam sobie dodatkowe zajecia, basen, naukę. Szczesciara? Gówno! Jestem rozchwiana fizycznie i chce mi się plakać. Nie jest dla mnie wsparciem. Myśle o kolejnym rozstaniu i chyba o samotności...
środa, 08 sierpnia 2007
Miało być o morzu, a nie o pracy!
Jak miło,w ten parny i goracy wieczór, że mój nowy amigo zaskoczył mnie taką świeżą propozycją jak wypad nad morze! Jej! wieki nie byłam na wakacjach już skacze do góry jak kangur. Kochany, pomyślał o mnie, a ja tutaj siedziałam i snułam jakieś okropne scenariusze.
wtorek, 07 sierpnia 2007
Inspiracje na wakacje
Jakie inspiracje? Siedze sobie sama i mam czas na myślenie. Za dużo nadgodzin, za dużo bezsensownej pracy, za mało zrozumienia ze strony partnera. A może tylko tak mi sie wydaje...Może nauczona zbytniej bliskości nie potrafię istnieć w normalnym zwiazku. Normalnym, mam na myśli "Mezczyźni są z Marsa, a Kobiety z Wenus" czy jakoś tak. Normalnie ryczeć mi się chce czasami. Tak dobrze było mieć w facecie uludę przyjaciela teraz czuję się tak jakbym stracila przyjaciela, a zyskała faceta. Blee... Problemy z seksem. Dotyka mnie tzw. samotność we dwoje. Mało mi Krystiana. Wlaśnie wyjechał na tydzień w delegację i pewnie stąd moje czarnowidztwo.
niedziela, 22 lipca 2007
Oswajanie
Oswajanie z nowym-starym też jest trudne, bo można kogoś znać jako kolegę, a niestety odkryć, że zwiazek z tą osoba to cos zupelnie innego. Niestety czuję różnicę wieku i nic na to nie poradzę. Mnie rozpiera energia jemu chce się spać, ja skaczę z tematu na temat niczym koza on drąży jedną i tą sama rzecz do znudzenia, ja złoszczę sie krótko i skutecznie, on potrafi się boczyc z byle powodu godzinami i pamiętliwy jest jak cholera. I jeszcze ta zazdrość, której nie rozumię. Kiedy byliśmy na stopie kumpel - kupela był tolerancyjnym facetem, popierał styl życia oparty na dużej wolności i autonomii, a teraz wyłazi z niego zazdrosć i strach...
Co mnie sklania do próbowania? Wiem, że może za wcześnie z mojej strony na poważny związek, ale szczerze to jeśli nie teraz to chyba nie mielibysmy czasu za rok lub dwa. Balam sie stracic szansę i wole zartzykować kleske niż stracić coś ważnego. Zreszta nie zakładam odgórnie klęski, szkolę go walczę z wadami, męczę, ale z uczuciem samotnosci i demonami z poprzedniego związku wiem, że muszę poradzić sobie sama.
|
|